Aborcja bywa przedstawiana jako wyraz wolności i autonomii kobiety. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Fundacja Pro-Life od lat spotyka kobiety, które znalazły się w dramatycznych sytuacjach i nie miały realnego wyboru – miały tylko presję, strach i brak wsparcia.
Hasło „wolność wyboru” stało się jednym z najczęściej używanych argumentów w debacie o aborcji. Rzadko jednak zadaje się pytanie, czy wybór dokonywany w sytuacji strachu, presji i braku wsparcia można nazwać wolnym.
Kobieta w kryzysie – niewidzialna rzeczywistość
Wiele kobiet podejmujących decyzję o aborcji znajduje się w dramatycznej sytuacji życiowej. Brak stabilności finansowej, presja otoczenia, samotność lub lęk przed przyszłością sprawiają, że decyzja zapada w warunkach skrajnego stresu. W takich okolicznościach trudno mówić o rzeczywistej wolności.
System, który nie oferuje alternatywy
Zamiast realnego wsparcia często proponuje się najszybsze rozwiązanie problemu. Brakuje informacji o dostępnej pomocy, możliwościach wsparcia materialnego, psychologicznego czy adopcji. Kobieta zostaje sama z problemem, a odpowiedzialność zostaje przerzucona wyłącznie na nią.

Przemilczane konsekwencje
Aborcja bywa przedstawiana jako neutralny medycznie zabieg. Tymczasem dla wielu kobiet pozostaje doświadczeniem, które rzutuje na całe życie. Poczucie straty, żal i problemy emocjonalne są realne, choć rzadko obecne w publicznej narracji.
Prawdziwe wsparcie zamiast uproszczeń
Fundacja Pro-Life podkreśla, że obrona życia musi iść w parze z realną pomocą. Ochrona kobiet w ciąży, rozwój systemów wsparcia i promocja adopcji to rozwiązania, które dają nadzieję i wybór oparty na wsparciu, a nie strachu.
Zakończenie
Prawdziwa wolność nie polega na pozostawieniu kobiety samej z dramatyczną decyzją. Polega na stworzeniu takich warunków, w których nikt nie będzie zmuszony wybierać między własnym bezpieczeństwem a życiem dziecka.





